Blog
Wojciech Sumliński
Wojciech Sumlinski
Wojciech Sumlinski dziennikarz
95 obserwujących 85 notek 780940 odsłon
Wojciech Sumlinski, 21 kwietnia 2017 r.

O tym, co „się udało”…

9160 45 0 A A A

Cała historia zaczyna się jesienią 2006 roku, gdy przerażony wizją więzienia za liczne przestępstwa, znajomy Bronisława Komorowskiego, pułkownik Leszek Tobiasz, rozpoczyna swoją wielką grę – już wtedy współpracuje z Bronisławem Komorowskim (choć ostatecznie momentu zaangażowania się Komorowskiego w kombinację operacyjną nie udało się ustalić, ponieważ prokuratura nie była tym zainteresowana, zaś sąd nie miał już takich możliwości, ponieważ Tobiasz zmarł w niejasnych okolicznościach przed złożeniem zeznań w sądzie i przed planowaną konfrontacją z Komorowskim). Celem operacji było całkowite zdeprecjonowanie niżej podpisanego oraz Komisji weryfikującej żołnierzy WSI. Tobiasz zakładał, że w ten sposób uzyska immunitet bezkarności za wcześniejsze przestępstwa, który to immunitet mieli mu zagwarantować pospołu Komorowski i politycy Platformy Obywatelskiej, którzy – jak zakładał pułkownik Tobiasz – po krótkim okresie rządów PiS od roku 2005, znów przejmą w Polsce władzę.
Pułkownik Leszek Tobiasz rozpoczyna operację od nacisków na Mariana Cypla, znanego sobie rezydenta wywiadu PRL w Wiedniu, by ten przedstawił go swoim znajomym, dwom biskupom, Leszkowi Sławojowi Głodziowi oraz Antoniemu Pacyfikowi Dydyczowi, jako człowieka godnego zaufania i by z kolei biskupi w identyczny sposób przedstawili go Antoniemu Macierewiczowi. Mimo nacisków Cypel jednak odmawia, bo nie chce mieszać się w „grę”, która nie jest jego „grą” i której nie rozumie – ale Tobiasz nie rezygnuje. Tylko sobie znanym sposobem dociera do Macierewicza, szefa Komisji Weryfikacyjnej WSI, i usiłuje sprowokować do rozmowy o tajemnicach państwowych, którą w całości nagrywa. Polityk jednak nie daje się wciągnąć w rozmowę, w efekcie Tobiasz przystępuje do planu „B”. Rozsyła informacje, iż jest gotowy zapłacić za pozytywną weryfikację w Komisji Weryfikacyjnej WSI.

Informacja trafia na podatny grunt. Kolega Tobiasza, ostatni szef kontrwywiadu PRL, pułkownik Aleksander Lichocki – w tamtym czasie mój informator – ma problemy finansowe. Jego żona choruje na ciężką, przewlekłą i kosztowną chorobę, Lichocki sprzedaje więc mieszkanie i zadłuża się, ale to nie wystarcza. W pułapkę zastawioną przez swojego kolegę wpada, niczym ryba w zastawioną sieć. Lichocki chwali się przed Tobiaszem, że zna różnych ludzi, dziennikarzy, członków Komisji Weryfikacyjnej WSI, wymienia nazwisko moje i Leszka Pietrzaka (o którym wie, że go znałem, co nie było tajemnicą, bo w tamtym czasie Pietrzak systematycznie występował w moich programach w TVP, autorskim pt. „Oblicza prawdy” oraz mającym dwumilionowa widownię śledczym pt. „30 minut”.) Złapany w pułapkę i nagrany przez Tobiasza (pierwszą taśmę Tobiasz opatruje napisem „Prowokacja”) pułkownik Lichocki zostaje poinformowany przez prowokatora o na-graniach i od tego momentu jest już tylko posłańcem -„koniem trojańskim”, który pracuje dla Tobiasza licząc, że gdy spełni oczekiwania, uniknie problemów. Jako człowiek szantażowany, staje się „niewolnikiem” kolegi i biernym wykonawcom jego poleceń – i utrzymuje tę relację aż do momentu zatrzymania. Nie staje się bezwolnym narzędziem od razu. Początkowo bowiem, gdy dowiaduje się o tym, że skusiwszy się na łatwy (jak sądzi) zarobek, który pomoże mu rozwiązać problemy finansowe, padł ofiarą prowokacji, miota się jak ryba w sieci. Dociera do Komorowskiego, którego zna osobiście z dawnych lat i którego znają jego koledzy, m.in. pułkownik Józef Buczyński. Prowadzi z Komorowskim rozmowy obliczone na zyskanie jego poparcia. Obiecuje mu „wystawienie” do zniszczenia dziennikarza – niżej podpisanego – który zaszedł Komorowskiemu za skórę ujawniając na przełomie 2006-2007 roku w programie śledczym „30 minut” związki Komorowskiego z przestępcza Fundacją Pro Civili, i kontynuował swoje dziennikarskie śledztwo na tym kierunku. Lichocki obiecuje również zdobycie dla Komorowskiego informacji z Aneksu do raportu WSI bądź samego Aneksu, którym polityk PO jest żywotnie zainteresowany, bo obawia się, że jest negatywnym „bohaterem” tego opracowania.

W tym samym czasie swoją „grę” kontynuuje Leszek Tobiasz, który dociera do Pietrzaka i któremu, podobnie jak Macierewiczowi, składa wiele obietnic m.in. oferuje przekazanie tajnych informacji o Radosławie Sikorskim. Spotykają się kilkakrotnie, ale z rozmów tych nie wynika nic poza tym, że Tobiasz je nagrywa. Taki stan trwa to do jesieni 2007 roku. To czas, gdy Lichocki i Tobiasz spotykają się z Komorowskim, wówczas już marszałkiem Sejmu, a więc drugą osobą w państwie, naprzemiennie i systematycznie. Każdy z nich ma swój cel, ale grają wspólnie do „jednej bramki”: Komorowski chce zniszczenia niewygodnego dziennikarza i Komisji, bo obawia się, że i dziennikarz i Komisja są dysponentami niebezpiecznej dla niego wiedzy, Tobiasz liczy na wyciągnięcie z bardzo poważnych kłopotów z wojskowym wymiarem sprawiedliwości (jedna ze spraw dotyczy współpracy z rosyjskim wywiadem), Lichocki z kolei ma nadzieję, że jeśli będzie współpracował, uniknie konsekwencji pułapki zastawionej przez Tobiasza. Szkopuł w tym, że rozmowy i zamiary tej trójki w kwestii tego, jak nielegalnie, w sposób przestępczy, zdobyć najbardziej tajny z tajnych dokumentów, Aneks do raportu WSI, same w sobie są przestępstwem – i Komorowski ma tego świadomość. Dlatego po siedmiu tygodniach jałowych rozmów i spotkań, które nie przynoszą efektu, przestraszony, organizuje nieformalną naradę z udziałem szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, przewodniczącego sejmowej komisji ds. służb specjalnych Pawła Grasia i Leszka Tobiasza.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pewnie że wybaczam - ale jednak pozostanę w formie na "pan" panie Norah. Osobom chorym jestem w...
  • Pięknie dziękuję i serdecznie pozdrawiam. WS
  • Dziękuję "pani".

Tagi

Tematy w dziale Polityka